it cz lt rb
ua fr pl en
se by
Jul 28

Цікавы матэрыял у Gazece Wyborczej. Хто не разумее, пераказваю ў трох словах. Старая кабета пайшла ў краму, на дварэ ёй стала блага, адвезьлі ў лякарню. Там высьветлілася, што яна не зусім псіхічна здаровая -- адвезьлі ў псіхушку. Яе муж хваляваўся, чаму яна не вярнулася, нарэшце назаўтра знайшоў яе ў шпіталі, прыехаў туды. Аднак яму паведамілі толькі, што жонка буяніла і таму яе прывязалі рэмнямі да ложка. Пабачыцца не далі. Назаўтра яму суха сказалі, што яна памерла а восьмай гадзіне. Цяпер спадар напісаў скаргу ў пракуратуру, чаму шпіталь не паінфармаваў яго, што яе стан быў цяжкі, не даў абняць яе перад сьмерцю. Пазіцыя шпіталя: а яна не прасіла паведамляць сваякам, таму мы не былі абавязаныя.
Карацей, пачытайце.

Szpital nie powiadomił męża o śmierci żony. Miał prawo?

Anna Malinowska
2010-07-27, ostatnia aktualizacja 2010-07-27 22:58

72-letnia Małgorzata Monsior umierała w szpitalu, tymczasem nikt nie powiadomił jej męża, co się z nią dzieje. - Pacjentka nie mówiła, że chce kontaktu z rodziną, więc nie mieliśmy obowiązku nikogo powiadamiać - wyjaśniają lekarze


Monsior, mieszkanka Jaworzna, wyszła na zakupy. Na ulicy zasłabła. W jednym z okolicznych domów poprosiła o szklankę wody. Lokatorzy zadzwonili po pogotowie. Karetka zabrała ją do szpitala miejskiego, a stamtąd po kilku godzinach przewieziono ją do Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku.

Mąż nie wiedział, dlaczego pani Małgorzata nie wróciła do domu. Najpierw obdzwonił wszystkich krewnych i znajomych. Chciał zgłosić zaginięcie na policję, ale zgodnie z przepisami musiał na to czekać 24 godziny. Następnego dnia rano żony wciąż nie było. Sąsiad poradził mu, żeby zadzwonił do szpitala. - Dowiedziałem się, że Małgosia jest w Rybniku. Od razu pojechałem tam z synem. W szpitalu powiedziano mi tylko, że żona była agresywna, trzeba ją było przypiąć pasami. Chciałem ją zobaczyć, przytulić... Powiedzieli, że nie mogę. Nikt nie potrafił mi wyjaśnić, co Małgosi dolega - płacze Mieczysław Monsior.

Następnego dnia zadzwonił do szpitala. Przez telefon usłyszał tylko krótką wiadomość: żona zmarła o godz. 8.

Zrozpaczony mąż powiadomił prokuraturę, że nikt nie poinformował go, co się dzieje z żoną, że nie pozwolili mu się z nią zobaczyć i nie wie, w jakich okolicznościach umarła. Prokuratura Rejonowa w Rybniku zajęła się sprawą, ale tylko pod kątem narażenia życia Małgorzaty Monsior. Po kilku miesiącach postępowanie zostało umorzone. W uzasadnieniu można przeczytać, że bezpośrednią przyczyną śmierci był zator skrzeplinowy.

Nadal jednak nikt nie wyjaśnił panu Mieczysławowi, dlaczego szpital nie poinformował go o stanie zdrowia żony.

W szpitalu w Jaworznie usłyszeliśmy, że kobieta nie wymagała hospitalizacji, ale ponieważ zaczęła zachowywać się agresywnie i wypowiadać nielogicznie, skierowano ją na konsultację do Rybnika. - O takim fakcie nie wolno nam nikogo informować. Pacjentka nie mówiła, że chce kontaktu z rodziną, więc nie mieliśmy obowiązku nikogo powiadamiać - wyjaśniał nam dr Ireneusz Wójcik ze szpitala w Jaworznie. Podobne tłumaczenie usłyszeliśmy w Rybniku.

Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzeczniczka GIODO, uważa, że w takich przypadkach na pewno nie wolno zasłaniać się ochroną danych osobowych. - Ustawa o ochronie danych osobowych nie zabrania udzielania informacji o osobie chorej bliskim. Tym bardziej jeżeli nie jest w stanie wyrazić swojej woli. Takie traktowanie ustawy, która obowiązuje ponad 12 lat, wynika z jej niezrozumienia - dziwi się.

Również Piotr Olechno, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, podkreśla, że choć nie mówią o tym przepisy, powszechnie stosowaną praktyką jest powiadamianie bliskich, jeśli pacjent jest nieprzytomny lub kontakt z nim jest utrudniony.

O sprawie poinformowaliśmy biuro praw pacjenta. - Pani minister zainteresowała się tym przypadkiem. Będzie on szczegółowo wyjaśniany - usłyszeliśmy w biurze.

Тэгі: